Jak radzić sobie z gęstymi, sztywnymi włosami

03:45:00



- Masz już włosy do pasa! I takie grube… I takie gęste… Fajnie ci.
- Standardowe hasło kogoś, kto nie wie jak to jest mieć za dużo włosów, które są do tego grube, lubią się puszyć i nie są lśniące tylko czasem przypominają filc. Wiesz, ile roboty z takimi włosami?
- Dużo?
- Teraz już nie, bo po latach opatentowałam kilka sposobów, żeby szybko je opanować. Ale kiedyś… schły bez suszarki nawet siedem godzin, a i tak nie były gładkie. Zresztą suszarki były kiedyś takiej mocy, że chyba szybciej byłoby samemu dmuchać na włosy.
- No faktycznie. To co robisz?
- Po pierwsze rozpuszczam szampon w wodzie, zanim nałożę go na włosy.
- Rozpuszczasz? Ale w czym?
- W sensie: biorę jakiś plastikowy kubeczek, wlewam na dno szampon - tak by pokrył dno - zalewam ciepłą wodą, zamedram palcem, żeby się rozpuściło i wtedy nakładam na głowę.
- Ale po co tak?
- O wiele łatwiej rozprowadza się wtedy szampon na głowie i zużywa się go dużo mniej. W przeciwnym razie wygląda to tak: pierwsza partia szamponu nałożonego na dłoń starcza mi na przód głowy, kolejna na tył i dwie kolejne na boki. Wtedy znika już ¼ butelki szamponu, a jako, że używam szamponów bez SLS-ów i innych świństw, nie kosztują one 6zł tylko ze 20, więc nie widzę powodu, żeby wyrzucać pieniądze.
- W sumie racja.
- Poza tym im mniej szamponu tym mniejsza szansa na wysuszenie skóry.
- O, to lepiej używać go mniej?
- Jasne, jak każdego detergentu.
- Dobrze wiedzieć, bo czasem leję go tak, że potem duszę się pianą haha.
- Hahaha, wariatka z ciebie! No, dobra, jak już się rozgadałam o swoich włosach to teraz ty posłuchasz o moich problemach, a nie ja o twoich.
- Dajesz!
- Wiadomo, jak wymyję to nakładam odżywkę. Jakoś super moich włosom pasuje Kallos z keratyną, bo je wygładza, za to po wersji z Figą lub Omegą - dramat!
- To znaczy?
- Robią się jakieś takie ciastowate, ciężko w nie włożyć nawet dłoń, ułożyć, są zbyt gęste. O, dlatego Figa i Omega, dla twoich cienkich włosów będą idealne. Dam ci, pozbędę się ich z domu, żeby mnie kiedyś nie podkusiło użyć. Brrr zgroza!
- Chętnie przyjmę.
- Super. Wiesz, wiem że Kallos ma w składzie jakiś silikon, ale przy włosach mojego typu trzeba czasem przełknąć dumę w imię tego, by dzieci nie płakały na mój widok na ulicy.
- Haha,  no to grubo. Na ile nakładasz odżywkę na włosy?
- Na chwilę. Na tyle ile mi się chce, ale już NIGDY nie zostawię odżywki na noc. To co się kurde potem dzieje to jest jakaś włosowa apokalipsa.
- Serio? A u mnie świetnie działa, często zostawiam na noc.
- Bo masz cienkie włosy, ale dla grubych włosów to porażka. Ostatnio z lenistwa zostawiłam na noc, rano bardzo porządnie spłukałam i już podczas suszenia wiedziałam, że będzie źle, bo były ciastowate. Ale co tam, uznałam że zrobię koka i on je jakoś ułoży. Błąd! To było straszne! Wyglądałam jak źle uczesana bezdomna!
- Haha co?! Nie mogło być aż tak źle…
- Było: posklejane pasma jakbym dredy robiła, obok pasmo kręcone, obok kolejne zlepione… Jak to wspomnę to mam ciarki na plecach. A jeszcze mama wypuściła mnie tak z domu!
- Wyszłaś tak do ludzi?
- Tak, bo z przodu było nieciekawie, ale nie wiedziałam, że z tyłu panuje istna jesień średniowiecza. Dlatego: nigdy nie zostawia się na grubych i gęstych włosach odżywki na noc. Nawet takiej “laminującej”. NIE! Tak samo NIE dla szamponów z glinką. Efekt ten sam.


- Historia mrożąca krew w żyłach. Dobra, co jeszcze?
- Chwilę chodzę z włosami zawiniętymi w ręcznik, a potem spryskuję je odżywką Revlon One i rozczesuję włosy. Odżywka jest pełna silikonów, ale trudno - włosy są po niej lśniące i gładkie. Kolejny kompromis...
- Spłukujesz?
- Nie, ją się zostawia. Potem suszę włosy. Jakiś rok czy dwa, kupiłam w Hebe szczotkę do wygładzania włosów. Na początku ostro się wkurzyłam, bo wcale nie wygładza włosów jak zapewniali, ale teraz stwierdzam, że bardzo, ale to bardzo przyspiesza suszenie i układanie. I jednak coś tam wygładza.


- No to fajnie.
- Nooo. Robię tak, że nie dzielę włosów na pasma w sensie: nie podpinam pozostałych włosów klamerkami jak fryzjerka, nie, nie chce mi się w to bawić. Po prostu nabieram tą szczotką pasma i suszę. Ona mocno się nagrzewa i po kilku minutach włosy są prawie suche i wtedy wygładzam je okrągłą szczotką.
- Ile masz tych szczotek?
- Dwie. Ale każdą z nich uwielbiam i jeśli nie wezmę ich ze sobą na wyjazd, to potem wyglądam jak stóg siana. Dzięki nim, no i dzięki postępowi w przemyśle suszarkowym, wysuszenie moich włosów do pasa, wraz z ułożeniem, trwa 10 minut.
- 10?
- 10 minut, a nie godzinę czy kilka godzin. No chyba przyznasz, że warto wydać na dwie szczotki.
- Warto, i wyglądasz dużo lepiej, bo masz taką fryzurę a la ta… Gisele Bundchen.
- Oooo dzięki, to mi komplement zarzuciłaś :) Akurat dzisiaj mam loki, bo na noc zawinęłam włosy w kok na czubku głowy. Tylko nie upinam ich wsuwkami, tylko owijam materiałową opaską do włosów, żeby ich nie niszczyć.
- Bo normalnie używasz prostownicy?
- Nie-e. Prostownicy nie użyłam ani razu od czasu kiedy mam te dwie szczotki. Raaany, ale wpadłam w słowotok, żyjesz?
- Przyzwyczaiłam się, poza tym dałaś mi dwie odżywki, czuję się zobowiązana.


You Might Also Like

4 komentarze

Popular Posts

Polecany post

3 skuteczne sposoby na wypadanie włosów!

Nadeszła wiosna! Wiem, ciężko w to uwierzyć patrząc za okno i ubierając zimową kurtkę ale według kalendarza nadeszła już miesiąc temu. ...

Obserwuj mnie :)

Google+ Badge

Subskrybuj