Twarz czy dynia?

11:27:00

Twarz czy dnia?

Sezon na dynię jest w pełni… W każdym spożywczaku można dojrzeć piękny pomarańczowy odcień na dyniach… lub na twarzy pani stojącej obok nas w kolejce. I wtedy, gdy opanujemy potrzebę wgapiania się w ofiarę źle dobranego podkładu lub zrobienia w ukryciu zdjęcia, by przesłać do przyjaciółki, nachodzi refleksja: “Jak można się tak pomalować?!” Można, i to bardzo łatwo :)

PRÓBY, PRÓBKI, PRÓBECZKI


Nie przyjmuję wytłumaczenia pani konsultantki, że nie robią próbek bo coś-tam. Nawet w małej osiedlowej drogerii otrzymałam próbki więc najwyraźniej nie jest to problemem, a jeśli dla jakiegoś sklepu jest? To wychodzę z niego i już tam nie wracam. Nie, nie dlatego, że zarzucam focha ale dlatego, że to miejsce nie szanuje swojego klienta i chce na nim tylko zarobić.

W sklepach takich jak Douglas czy Sephora, wizażystki/konsultantki proponują wykonanie makijażu wybranym podkładem w zastępstwie próbki. OK, przyznaję, że pozwala to wstępnie ocenić czy kolor jest odpowiedni, ale nie zastąpi samodzielnego pomalowania się kosmetykiem w domu ponieważ:
  1. Na kremie, którym konsultantka posmaruje naszą twarz przed makijażem podkład może wyglądać świetnie i trzymać się długi czas, a na naszym prywatnym - nie. I odwrotnie.
  2. By sprawdzić czy podkład przetrwa cały dzień trzeba… a i owszem, chodzić w nim cały dzień, a nie od osiemnastej do dwudziestej drugiej.
  3. Trzeba sprawdzić, czy podkład dobrze się nakłada, a konsystencja i zapach nas nie drażnią.
  4. Sklepowe oświetlenie zniekształca kolory.

WIZAŻYSTKA NIE ZAWSZE MA RACJĘ

Jakże bolesna to prawda dowiedziałam się po jednej z wizyt w Douglasie. Przeurocza dziewczyna podjęła się próby wybrania dla mnie podkładu Armani za jedyne sześćset-ileś-tam złotych. Była bardzo pomocna, bardzo miła i sprawiała wrażenie rozeznanej w temacie. Zrobiła dla mnie aż trzy próbki i z sercem pełnym nadziei wysłała mnie do domu.

Do tej pory jestem jej wdzięczna, bo mimo upływu czasu, pamiętam jak popłakałam się ze śmiechu malując jednym z nich. Jakbym na głowę przywdziała dynię z otworami na upiornie białe oczy! Uśmiałam się setnie, ale pomyślcie jak potwornie bym się wkurzyła, gdybym kupiła go bez sprawdzenia! Dlatego warto pamiętać: wizażystce, nawet tej najmilszej, najładniejszej i sprawiającej wrażenie Matki Teresy od kosmetyków, zależy na tym, żeby coś nam sprzedać. Zawsze. I nie dziwmy się, przecież to jej praca. Ma szefową/szefa nad sobą, który oczekuje wyników, może ma na utrzymaniu rodzinę, psa i sąsiada? Może. Ale to nie znaczy, że mamy pozwalać na wciskanie sobie bubli tylko po to, by ona zrobiła, a my - straciły. Zaufajcie same sobie, bo to nie wizażystka będzie nosić ten podkład na twarzy i nie ona wyda na niego pieniądze, ale Wy. Jeśli coś nie do końca Wam pasuje, nie kupujcie.

MATUJĄCY CZY ROZŚWIETLAJĄCY?


Jeśli któreś z Was, tak jak ja, mają cerę naczynkową, pewnie zauważyłyście, że podkład znika z twarzy niczym skarpetki w praniu. Rach ciach! I nie ma. No ja przepraszam, ale nie po to wydaję pieniądze na podkłady, by po dojściu do pracy ujrzeć w lustrze nos czerwony jak u pana Józka - stałego bywalca monopolowego i zapalonego degustatora denaturatu. Ustalmy: czerwony nos nie wygląda dobrze przy każdym, nawet najdelikatniejszym makijażu oczu, a co dopiero przy smokey eyes! Tym z Was, które nie widziały takiego zjawiska, pędzę z wyjaśnieniem, że ja wyglądam wówczas jak złachana życiem, pozbawiona gustu striptizerka po wyjątkowo intensywnym występie w lokalnej spelunie pod Radomiem.

Podkład ma przetrwać na twarzy cały dzień, a najbardziej trwałe są te matujące. Osobiście, ciężko było mi się z tym pogodzić, bo uwielbiam podkłady rozświetlające, dlatego kupiłam w sklepie Internetowym mineralny pyłek rozświetlający. Dodaję go do buteleczki z podkładem, mieszam potrząsając bardzo intensywnie i w ten sposób uzyskuję długotrwały podkład rozświetlający.


KOLOR


- Jak dla pani to koniecznie żółty odcień podkładu, ukryje naczynka - zawyrokowała stanowczym tonem makijażystka. Czy miała rację?

Najważniejsza zasada brzmi: Kolor podkładu dobieramy do koloru ciała czyli do karnacji. Nie ważne, czy mamy problem z naczynkami, pryszczami, piegami czy czymkolwiek innym: twarz ma mieć dokładnie taki kolor i być tak samo jasna lub ciemna, jak reszta ciała. Jeśli wydaje Wam się, że podkład jest za ciemny/za jasny/za beżowy/za różowy/za pomarańczowy, ale po rozsmarowaniu nie będzie tego widać to… witajcie w świecie dyń ;)

Najczęstsze błędy jakie zaobserwowałam przedstawiam na, jakże profesjonalnie zrobionym w Paincie, rysunku ;)
Chyba żadna z Was nie przyzna, że to dobrze wygląda! ;) Wiem, że może to początkowo przerażać, bo wybór podkładów jest ogromny, ale wystarczy przestrzegać zasad. W razie czego jestem do Waszej dyspozycji i mogę pomóc :)




You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

Polecany post

3 skuteczne sposoby na wypadanie włosów!

Nadeszła wiosna! Wiem, ciężko w to uwierzyć patrząc za okno i ubierając zimową kurtkę ale według kalendarza nadeszła już miesiąc temu. ...

Obserwuj mnie :)

Google+ Badge

Subskrybuj